Zrób To Sam #3. OKONOMIYAKI

Mochiko
okonomiyaki w Hiroszimie w jednym z barów

Okonomiyaki Cię uszczęśliwi

Jeśli miałabym wybrać jedno, jedynie danie kuchni japońskiej, które mogę przyrządzać w nieskończoność w domu, to z pewnością byłby to bohater dzisiejszego odcinka.

Do dobrego ramenu mam z rzadka cierpliwość, do znakomitego sashimi brakuje świeżych i wysokiej jakości ryb, do takoyaki nie mam specjalnej patelni, a nawet wspaniały ryż w onigiri czy oyakodon – może się przejeść.

Ale okonomiyaki to zupełnie inna historia

Pierwszy raz jadłam je w Kioto, kiedy o kuchni japońskiej pojęcie miałam mniej niż nikłe. Do przypadkowo wybranej restauracji niedaleko hotelu wybraliśmy z lekka słaniając się na nogach ze zmęczenia. Z przypadkowymi knajpami w Japonii jest tak, że do tej pory nie udało nam się trafić źle 😊 Ta była tak dobra, że chodzimy tam do tej pory. Dania wybieraliśmy pokazując palcem na pozycję w karcie albo na talerze sąsiadów. Padło na okonomiyaki, które zdumiało nas dziwnymi owadami na powierzchni dania. Owady trzepotały skrzydłami i smakowały rybą. Tak wyglądało moje pierwsze spotkanie z katsuobushi 😊 I tak wyglądało pierwsze spotkanie z okonomiyaki – ale wtedy była to wersja z regionu Kansai.

Wersja z Kansai czy z Hiroszimy?

W skrócie mówiąc okonomiyaki jest plackiem smażonym z dodatkiem kapusty i innych składników. Dokładnie tłumacząc nazwę dania oznacza ono „smażysz, co chcesz”. Zatem w regionie Kansai uznali, że smażą co chcą mieszając wszystkie składniki razem, łącząc je ciastem przypominającym naleśnikowe. Natomiast w Hiroszimie postanowili smażyć co chcą nieco inaczej – układając składniki w warstwy, na dodatek dorzucając makaron. I taka jest różnica między tymi dwiema wersjami.

Bary z okonomiyaki

I kiedy spróbowałam w Hiroszimie tamtejszej wersji – to przepadłam. To danie jest tam niezwykle popularne, do tego stopnia, że powstały specjalne „parki tematyczne”. Jedno z takich miejsc znajduje się niedaleko dworca. Całe piętro w budynku, w którym są również salony gier, karaoke, bary i masa innych restauracji. Piętro z okonomiyaki przypomina niekończący się festiwal ulicznego jedzenia, na którym serwowane jest wyłącznie jedno, jedyne danie. Ale za to w przeróżnych odsłonach.

Każde ze stoisk wygląda tak samo. Gorące stoły teppanyaki, taborety, plastikowe kosze do włożenia plecaków i toreb. Stare telewizory, lodówki z demobilu, zużyte kartki z menu, zaplecze, które nie spotkałoby się z przychylnością Sanepidu, wory z kapustą, kosze z jajkami. I zmrożone kufle na piwo. W zasadzie w każdej z tych knajp jest to samo, dotyczy to także cen. Zatem tylko od Ciebie zależy, którego z szefów kuchni wybierzesz. Czy zaufasz bardziej temu wyglądającemu na zawodnika sumo (jeśli je w pracy, to musi wiedzieć co jest dobre) czy może temu, który przypomina członka motocyklowego gangu bosozoku (i z tym raczej nie chcesz zadzierać)? Powiem Ci prawdę. Cokolwiek wybierzesz – będzie dobrze.

Co wybrać i jak jeść?

Siadasz, z menu wybierasz wersję (rodzaj makaronu – może być yakisoba, a może być udon, dodatki). Wersja standard kosztuje 900 jenów, najbardziej wypasiona 1 400 jenów (35 – 55 zł). Może być z krewetkami, może być z kalmarami, a może być z ostrygami. Albo i z serem. Ale zawsze będzie z kapustą 😊 W końcu to takie oczywiste połączenie – ostrygi z kapustą. Ja zazwyczaj biorę wersję podstawową i taka najbardziej mi smakuje. Przygotowanie okonomiyaki to spektakl wart obejrzenia: https://youtu.be/0qxS3lQFX1Q

Porcje odkrawa się metalową szpatułką (hera) i przekłada na niewielki talerz, z którego danie zjada się pałeczkami. Lokalsi jedzą prosto z hery 🙂 Do tego zimne piwo i naprawdę nie ma dania lepszego na poprawę humoru.

Historia okonomiyaki

Hiroszima jest jedynym miastem w Japonii, w którym płakałam. Historia tego miejsca, ciężar zdjęć, pamiątek i wspomnień, które można zobaczyć w Muzeum Pokoju jest niewyobrażalny. Po pierwszym razie obiecałam sobie, że nigdy więcej tam nie wrócę. Ale jest w tym mieście coś, co sprawia, że czuję się tam dobrze. I zupełnie nie trywializując – okonomiyaki jest jednym z tych drobiazgów, które sprawiają, że wracam.

Historia dania nie jest szczególnie długa czy zawikłana. W Japonii od dawna jedzono dania zwane issen yōshoku czyli naleśnik przyrządzony z mąki i wody, przybrany zieloną cebulą i suszonymi rybnymi płatkami. Po wybuchu bomby atomowej Hiroszima walczyła z ogromnym głodem. Metalowe płyty ze zniszczonych budynków napotkały mąkę z darów od Stanów Zjednoczonych i issen yōshoku zaczęły znowu być przyrządzane. Z czasem danie ewoluowało – zaczęto dodawać do niego kapustę, jajka, wieprzowinę, makaron. Okonomiyaki w Hiroszimie jest symbolem tego, że jak wiele można przetrwać, nawet w obliczu naprawdę traumatycznych wydarzeń.

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej, to zajrzyj na oficjalną stronę Akademii Okonomiyaki

A tu możesz obejrzeć animowaną historię tego dania: https://youtu.be/I5qlqrzEKDU

Okonomiyaki wersja domowa

Oczywiście nigdy nie udało mi się zrobić tak dobrej wersji, jak ta w Hiroszimie. Wprawdzie mój mąż twierdzi co innego, ale to bardzo mądry człowiek, który wie co mówić swojej żonie 😊

Niemniej jednak przy dostępie do odpowiednich składników można stworzyć wersję bardzo zbliżoną. Nie należy się przejmować bałaganem i rozsypaną kapustą. Przepis poniżej. Do przygotowania okonomiyaki  zgłosiło się dwoje śmiałych Tomodachi: Anita i Maciek. Poniżej znajdziecie ich zdjęcia i przemyślenia. Moje główne przemyślenie było takie – ponieważ została mi kapusta i wszystkie inne składniki, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby okonomiyaki robić dwa dni z rzędu 😊

Pełny przepis na samym końcu.

Anita

Nasze okonomi cursed hiroshima style, boczek i cheddar. Dotąd w naszym domu często gościły Kansai style okonomiyaki i to był pierwszy raz, kiedy przyszło stawić mi czoła warstwowemu monstrum. Poczynione zostały dwa zamienniki, zamiast sosu do okonomiyaki użyliśmy sosu do tonkatsu, no i zamiast Kewpie użyliśmy majonezu marki Mosso…która jest wykupiona przez Kewpie, więc close enough. Przyznam się szczerze, stchórzyłam trochę, znając moje zdolności manualne, jak zaczęłam układać pociętą kapustę i zobaczyłam jaka górka się tworzy, to w mojej głowie pojawił się ostrzegawczy wykrzyknik “nie ma mowy, byś to obróciła do góry nogami” i trochę sobie pozwoliłam sypnąć mniej, myślami wracając do mojej kochanej osakowej mieszanki kapusta+masa, która zupełnie nie sprawia problemów przy przerzucaniu. No i koniec końców tak przy tym skakaniu góra dół trochę makaron uciekł w prawo, trochę kapusta w lewo, no ale udało się całkiem przyzwoity totem zrobić.

Wyglądem trochę straszy, ale używaliśmy ręcznie skruszonego nori, i wygląda teraz trochę jakby coś się tam spaliło na wierzchu ale wszystko było buono! Przede wszystkim, odnalazłam upodobanie do yakisoby, która z jakiś powodów, nigdy nie jest u nas robiona. Chyba trzeba kupić buły do hot dogów i z nadmiaru makarony zrobić yakisoba bun 🙂 No, ale jeszcze trochę wprawy i myślę, że będzie to całkiem zgrabnie wyglądać.

Maciek

Wydaje mi się, że wersja z Hiroszimy jest znacznie trudniejsza od wersji z Osaki, głównie ze względu na to, że każdy ze składników tworzy osobną warstwę. Każda z tych warstw musi być odpowiednio przyrządzona, trzeba dobrze znać narzędzia, temperatury, mieć wyczucie do ciasta. Zdecydowanie wolę wersję z Hiroshimy, właśnie ze względu na różnicę faktur pomiędzy warstwami. Zresztą my uwielbiamy przyrządzać yakisobę, więc tutaj nam to również bardzo smakowało.

okonomiyaki w Hiroszimie w jednym z barów

Okonomiyaki Hiroshima Style

Jeśli miałabym wybrać jedno, jedynie danie kuchni japońskiej, które mogę przyrządzać w nieskończoność w domu, to z pewnością byłby to bohater dzisiejszego odcinka. Przepisy okonomiyaki japońska
Jak robią Okonomiyaki w Hiroszimie
Short video of making okonomiyaki Hiroshima style
Wydrukuj
Ilość porcji: 1 Czas przygotowania: Czas gotowania:
Nutrition facts: 200 calories 20 grams fat
Ocena 5.0/5
( 1 voted )

Składniki

kilka łyżek ciasta naleśnikowego (woda, mąka)
1 jajko
posiekaną w piórka białą kapustę (około 2 szklanki)
płatki katsuobushi (łyżeczka) – roztarte na proszek
makaron yakisoba lub udon około 150 g (ewentualnie jeśli nie masz, to makaron typu spaghetti ugotowany al dente)
kilka plasterków wędzonego boczku cienko pokrojonego
majonez (dowolny w tubce, a najlepiej japoński Kewpie – łatwo się go wyciska z miękkiej butelki i jest smaczny)
sos Okonomi Otafuku
aonori (sproszkowane nori, 1 łyżeczka)
olej – dwie łyżki
do pomocy dwie kuchenne szpatułki
dodatki, które się również sprawdzą, ale nie są niezbędne:
ser żółty (kładziemy na makaron przed wyłożeniem na niego okonomiyaki)
cebula dymka (wykładamy równocześnie z kapustą lub posypujemy całość na końcu)
kiełki fasoli (wykładamy równocześnie z kapustą)
tenkasu agedama (czyli chrupiące kawałki podsmażonej tempury, posypujemy kapustę i kiełki przed ułożeniem boczku)
gotowane krewetki – wykładamy na okonomiyaki przed polaniem sosem

Przygotowanie

  • Przygotuj dwie patelnie (ewentualnie grill elektryczny).
  • Na pierwszej z nich rozgrzej odrobinę  oleju i rozsmaruj cienko ciasto naleśnikowe. Ma być bardzo cienkie, o średnicy około 20 cm. Zaczynając od środka wykonuj spiralne ruchy na zewnątrz, aby rozsmarować cienko ciasto. Kiedy powierzchnia naleśnika będzie sucha będzie sucha posyp naleśnik roztartym na proszek katsuobushi, wyłóż kapustę i plasterki boczku (ja zazwyczaj na porcję daję 3-5 plasterków).  Plus ewentualnie kiełki, dymkę i tenkasu agedama.
  • Po około minucie lub dwóch dwiema szpatułkami obróć konstrukcję do góry nogami tak, żeby naleśnik znalazł się na górze. Kapusta się trochę rozsypie, ale  bez problemu da się zgarnąć szpatułkami w całość tworząc kopczyk. Podsmażaj na małym  ogniu przez 2-3 minuty.
  • W tym czasie na osobnej patelni (lub z boku grilla) rozłóż ugotowany makaron i podgrzej go z kilkoma łyżkami sosu okonomi. Jeśli planujesz wersję z serem – to jest moment na położenie sera na makaronie. Ułóż makaron w kształt odpowiadający średnicy naleśnika i za pomocą szpatułek przenieś okonomiyaki na makaron. Jeśli używasz dwóch patelni to możesz okonomiyaki zsunąć na makaron.
  • W tym czasie na ponownie wolnej pierwszej patelni (lub z boku grilla) rozbij jajko, delikatnie rozsmaruj je na wielkość naleśnika i przenieś dwiema szpatułami okonomiyaki na jajko (lub zsuń z patelni). Po koło minucie po raz ostatni obróć całość do góry nogami (tak, żeby na górze było jajko, a na dole naleśnik) i całość jeszcze podgrzewaj na małym ogniu jeszcze kilka minut tak, aby kapusta w całości była miękka. W tym czasie pogrzej ugotowane krewetki na ten samej patelni. Zsuń całość na talerz, rozłóż krewetki, polej sosem Okonomi i majonezem, posyp aonori.
  • Do krojenia okonomiyaki na talerzu najlepiej mieć specjalną, metalową szpatułkę, którą kroi się danie na mniejsze części. Ale i bez niej da się zjeść. Oczywiście pałeczkami! Do okonomiyaki idealnie pasuje zimne piwo.

Uwagi dodatkowe

Itadakimasu! いただきます

1 komentarz
9

Zobacz też

1 komentarz

Zostaw komentarz