Niigata Onigiri. Warszawa.

Mochiko

Onigiri dobre na wszystko

Ze względu na sytuację jaka panuje i jaka panować będzie w najbliższym czasie, nasze wiosenno-letnio-jesienne wyjazdy do Japonii zostały odwołane. Jeden z tych wyjazdów obejmował samodzielną podróż moich synów do Tokio. Musieli przełknąć jednak gorzką pigułkę wirusa. Pojadą w bardziej sprzyjających okolicznościach. Ale żeby im ten smutek nieco osłodzić obiecałam, że przywiozę im z mojego warszawskiego gastrotripu po japońskich knajpach całe naręcze onigiri. Onigiri czasem robię w domu, Wy też możecie. Bo to nie jest ani trudne, ani czasochłonne, a przepis znajdziecie TUTAJ. Ale skoro można zjeść najlepsze onigiri w Polsce, to nie należy się w ogóle zastanawiać.

Onigiri wiele razy ratowało mnie od głodu w Japonii. Oczywiście to taki żart – nigdy nie jestem tam głodna, bo w Japonii jem non stop, więc nie mam kiedy zgłodnieć. Smaczniejsze i zdrowsze niż kanapka (a umówmy się…w Japonii to w dobry chleb za bardzo nie umieją), tanie i dostępne w każdym konbini. W wersji tradycyjnej – z umeboshi czyli marynowaną morelą ume. A w wersji najbardziej popularnej – tuna&mayo. A także w wersjach innych przeróżnych – z posypkami furikake, z płatkami tuńczyka bonito, z łososiem, z kombu. Zresztą o onigiri już pisałam parę razy. Pisałam też o tym, że najlepsze onigiri w życiu jadłam w Bongo w Tokio. I właśnie w tym miejscu praktykowała i szlifowała swoje umiejętności Kasia prowadząca Niigata Onigiri (wcześniej Pani Onigiri).

Onigiri w oknie życia

Niigata Onigiri to okno życia. Nie zarezerwujecie tam stolika, nie siądziecie przy ladzie, bo onigiri wydawane są na wynos – właśnie wprost z okienka. Podstawą onigiri są trzy elementy i każdy z nich jest równie ważny. I każdy w tym miejscu jest dopracowany na tip top.

Pierwszy element – najbardziej widoczny i najbardziej skomplikowany w obsłudze to nori. Musi być chrupiące, bo inaczej cały urok pryska. Problem polega na tym, że nori przestaje być chrupiące już po kilku minutach bezpośredniego kontaktu z ryżem. Dlatego właśnie onigiri zawinięte jest w nori, które jest zawinięte w folię. Proste, prawda? Folię usuwa się trzema sprytnymi ruchami i dzięki temu można cieszyć się chrupiącym nori nawet wtedy, kiedy kupiliśmy onigiri godzinę wcześniej. Ten system działa na masową skalę onigiri w Japonii, więc dlaczego miałby nie działać w Niigata Onigiri?

Drugi element – to ryż. I to jest już na tyle poważna sprawa, że nie może on być byle jaki. Musi być odpowiednio kleisty i prawidłowo ściśnięty, żeby całość trzymała się kupy. Jednocześnie musi być na tyle lekki, żeby onigiri nie było zbitą, grubą bułą. Najlepiej, żeby był lekko ciepły, ale nie gorący. I odrobinę słony, ale nie przesolony. Ryż musi być znakomitej jakości (w tym przypadku jest to Koshihikari) i naprawdę trzeba umieć go przygotować. Na efekt końcowy wpływa i gatunek ryżu, i wilgotność powietrza, i wiek ryżu, i sposób jego gotowania. A pewnie i aktualny humor gotującego, i jego cierpliwość. Serio. W Niigata Onigiri ryż jest absolutnie fenomenalny i jeden z najlepszych jakie jadłam poza Japonią.

Element trzeci – wkładka czyli nadzienie. W Niigata Onigiri są w wersji wege z natto, kombu tsukudani, shiitake, tapioką, miso i orzechami włoskimi, umeboshi, tofu i chili oraz miso i czosnkiem. Oraz wersji nie-wege z: łososiem leżakowanym w sake, krewetką, katsuobushi (dwa rodzaje), jajkiem, tuńczykiem i majonezem.

Co zjedliśmy?

My wzięliśmy natto, tuna&mayo, krewetkę, jajko i łososia. Tuna&mayo – klasyka, dla tych, którzy nie przepadają za ekstrawagancjami takimi jak natto 😊 I krewetka znakomita, i łosoś też. Ale serce moje skradła absolutna torpeda czyli jajko. Ale nie jest to takie zwykłe jajko. To jajko-niespodzianka: mrożone żółtko marynowane w shoyu (japońskiej odmianie sosu sojowego). Polecam spróbować właśnie tę wersję i dać się zaskoczyć smakowi i konsystencji.

Każde onigiri kosztuje 11 zł, co biorąc pod uwagę jakość składników jest ceną niewygórowaną. Pakowane w wygodne kartoniki i papierowe torebki, rewelacyjnie sprawdziło się w podróży. Po kilku godzinach były równie pyszne. Jeśli chcecie sprawdzić jak smakuje DOBRY JAPOŃSKI RYŻ, to zdecydowanie jest to idealne miejsce.

Adres: ul. Noakowskiego 8, Warszawa

Godziny otwarcia: wtorek-sobota od 12:00 do 18:00

Zamawiać można telefonicznie 502 467 565 i przez Facebooka.

6 komentarzy
12

Zobacz też

6 komentarzy

G. 19 lipca, 2020 - 5:12 pm

Szykują się nowe kulinarne japońskie doznania w Wawie:
https://plejada.pl/newsy/warszawska-restauracja-roberta-de-niro-otwarta-ile-kosztuja-potrawy/n837ncz
(nie żeby to była jakaś reklama, zobaczyłem newsa na onecie i podsyłam :D)

Reply
G. 21 lipca, 2020 - 12:19 pm

Coś nie tak było z moim komentarzem o otwarciu Nobu? Link z Plejady nie w porządku (akurat tam były jakieś konkretne informacje)? Szkoda.

Reply
Mochiko 22 lipca, 2020 - 10:32 am

Dzięki, dopiero dzisiaj zobaczyłam komentarz! Nobu zapowiada się znakomicie. Może uda mi się dotrzeć niedługo.

Reply
G. 6 sierpnia, 2020 - 8:14 am

Aha, rozumiem 🙂 A tak w ogóle to blog jest świetny, wyrazy uznania od stałego czytelnika 😉

Reply
K. 30 listopada, 2020 - 7:01 pm

Bardzo to dobre jest. Śmiem twierdzić że lepsze niż jadłem w Japonii, bo jednak chojniejsze są ilości nadzienia 😛
I największy sztos to onigiri z żółtkiem. Jak się robi takie żóltko ? Oszaleć można, jadłem w niedzielę , w poniedziałek już myślę o tym znowu.

Reply
Mochiko 7 grudnia, 2020 - 11:01 am

nie mam pojęcia, jak ona to robi, ale to żółtko jest najbardziej wyjątkowym żółtkiem na świecie 🙂

Reply

Zostaw komentarz