Japońskie dworce – kulinarne rozkosze czy gastronomiczna pustynia?

Mochiko

Od razu przejdę do pointy. Japońskie dworce w dużych miastach to absolutnie kulinarna rozkosz, spożywcza rozpusta i jaskinia gastronomicznych uniesień. Jeśli macie ochotę dowiedzieć się dlaczego (lub przypomnieć sobie, jak to jest, kiedy przekracza się próg japońskiego eki), zapraszam do lektury.

JEDZENIE NA DWORCU

Jedzenie na dworcu – to nie brzmi dobrze, prawda? Chyba że chodzi o dworce w Japonii, bo wtedy brzmi to bardzo dobrze. Duże miasta to potężne huby przesiadkowe – metro, pociągi regionalne, shinkanseny, autobusy miejskie, podmiejskie i dalekobieżne. Masa ludzi podróżujących dokądś, jadących do pracy albo z pracy – tak jest oczywiście nie tylko w Japonii. I nie tylko w Japonii na dworcach można znaleźć coś do jedzenia. Nie wiem, jakie są Wasze doświadczenia, ale moje z Polski (głównie z Krakowa i Warszawy) i Niemiec (ze Stuttgartu, Berlina, Franfurtu i Monachium) pokazują, że oczywiście nie umrzemy z głodu. Zawsze będą fast foody, jakieś kawiarnie, stoiska z kanapkami i słodkimi wypiekami. Zawsze jakaś Żabka (w Polsce) czy Rewe (w Niemczech). A nawet i restauracje też się znajdą.

Japończycy Ameryki nie odkryli, ale jednak wznieśli ofertę gastronomii przy dworcach na poziom kosmiczny.

Po pierwsze dlatego, że Japończycy kochają jeść, więc gdziekolwiek się przemieszczają muszą mieć punkt gastronomiczny. Po drugie dlatego, że zakorzeniona  tradycja omiyage (głównie „spożywczych” prezentów z podróży – wręczanych rodzinie, przyjaciołom czy kolegom z pracy) sprawia, że kupowanie lokalnych słodyczy czy innych przysmaków jest niezwykle popularne i funkcjonuje na ogromną skalę. Zatem japońskie dworce to zdecydowanie miejsca do zjedzenia.

RESTAURACJE, BARY I KAWIARNIE

Na każdym dworcu w większym mieście jest co najmniej jeden poziom (a czasem i trzy), na którym zlokalizowane są bary, restauracje i kawiarnie. Czasami jest to jeszcze dodatkowo galeria handlowa „doklejona” do dworca. W mniejszych miastach jest tych miejsc oczywiście proporcjonalnie mniej, ale nigdy nie może zabraknąć nawet prostej jadłodajni.

Niektóre z lokali otwarte są od samego rana. Można w nich zjeść śniadanie – najczęściej jest to biały chleb shokupan w lekko opieczonej wersji, do tego jajecznica lub jajko na twardo i niewielka sałatka. Niektóre z nich otwierane są dopiero w czasie lunchu, który w Japonii zaczyna się już od około godziny 11:00. Restauracje otwarte są aż do wieczora, czyli zazwyczaj do godz. 21:00-22:00.

I tak, na dworcu można zjeść nawet takie przepięknie podane sashimi:

Są miejsca na zupełnie przeciętnym poziomie kulinarnym, są i takie na wybitnym. Uśredniając – jedzenie w knajpach na japońskich dworcach jest naprawdę świetne! Prawie zawsze znajdziecie tam ramen, sushi, tempurę, yakitori, curry, okonomiyaki, sobę czy yakiniku. Jeśli miasto lub okolica słynie z jakiegoś dania, to z pewnością znajdziecie je przynajmniej w części tych lokali. Niestety spory problem będą mieli weganie i wegetarianie. Japonia to nie jest kraj dla niejedzących mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego.

Niezależnie od miejsc w restauracyjnej części dworca, na peronach i w ich pobliżu można znaleźć także bary z ramenem czy udonem. Przesiadasz się z jednego pociągu na drugi, ale nie masz czasu wyjść na zewnątrz? Nie ma sprawy – to właśnie na Ciebie czeka mała ramen-ya z 5 miejscami stojącymi przy barze. Kupujesz bilet w automacie przed wejściem i za kilka minut parująca micha z makaronem ląduje przed Tobą na stole.

SKLEPY CONBINI

Słynne 7-Eleven, Lawson czy FamilyMart znajdziecie w wielu miejscach. W dużych miastach praktycznie na każdym rogu, w mniejszych bywa, że są tylko na dworcu. To taka nasza Żabka, tylko mają nieco większy wybór japońskiego jedzenia 😊 Gotowe dania do podgrzania na miejscu lub w domu, kanapki, onigiri, setki (dosłownie!) najprzeróżniejszych słodkich i słonych przekąsek. Nawet tak dziwnych jak suszone kalmary czy krakersy z rybami. Do tego gorące dania na szybko: bułki baozi z mięsnym nadzieniem, różne rodzaje yakitori, smażony kurczak. A jesienią i zimą również oden – gotowane w bulionie dashi składniki takie jak daikon, tofu, jajka, ciastka rybne chikuwa i wiele innych.

Obowiązkowo oczywiście napoje – standardowe te gazowane, woda, soki, herbata i kawa. Osobiście w conbini najbardziej lubię opcję półek z gorącymi napojami w butelkach. Ciepła zielona herbata, napój z yuzu lub miodu i cytryny, kakao czy kawa. Temperatura jest w sam raz do wypicia od razu, w zimne dni jest to fantastyczne rozwiązanie. W conbini oczywiście też dostępny jest alkohol – różne rodzaje w różnych rozmiarach.

PIEKARNIE

Ochota na melon pan, rożka z kremem czekoladowym, pączka czy croisstanta? A może na miękką bułkę przypieczoną z serem, boczkiem lub jajkiem? Ależ nie ma problemu! Na każdym większym dworcu jest piekarnia, w której wprawdzie nie dostaniecie rzemieślniczego chleba na zakwasie, ale słodkie i wytrawne wypieki z białej mąki już tak. Zazwyczaj przy wejściu zabiera się plastikową tackę i szczypce, którymi nakłada się poszczególne bułki czy drożdżówki. Przy kasie pakowane są w indywidualne woreczki, jeśli nie były już zapakowane wcześniej (japońska zmora, wszystko jest indywidualnie pakowane).

SKLEPY Z OMIYAGE

To prawdziwy ogród rozkoszy ziemskich. Piękne stosy pieczołowicie ustawionych ozdobnych pudełek – omiyage, czyli prezentów z podróży. A w pudełkach kryją się ciasteczka przekładane kremem, mochi nadziewane owocami, dorayaki ze słodką fasolą adzuki, kolorowe landrynki przypominające kamienie szlachetne. Jeśli wolicie wersje wytrawne, to proszę bardzo: ikra mentaiko, plastry surowej koniny basashi, suszona wołowina, wędzone ryby, krakersy z krewetkami. I tysiące innych opcji. Zazwyczaj każda przekąska jest indywidualnie zapakowywana, zatem idealna do podzielenia się nawet w większym gronie. Omiyage to prezent, który przywozi się z podróży i dzieli się nim z rodziną i kolegami z pracy. Najczęściej ma charakter „spożywczy” i zwykle związany jest z celem podróży. Ma być ładne, lokalne i bardzo często sezonowe. Wiosną są popularne omiyagi nawiązujące do sakury, a jesienią do kasztanów jadalnych czy słodkich ziemniaków. Oczywiście w tego typu sklepach można znaleźć również i lokalne gadżety – przypinki, magnesy, apaszki, breloczki, ceramikę. Dlatego japońskie dworce to miejsce idealne na takie zakupy.

EKIBEN

Na dłuższe wyprawy często kupuje się ekiben czyli „pudełko do pociągu”. To specjalny rodzaj bento, w który można zaopatrzyć się na dworcu lub w pociągu (jednak nie wszystkie dalekobieżne pociągi shinkansen mają opcję serwisu na pokładzie). Nie będzie niespodzianki, jeśli napiszę, że skład ekibenów bardzo często odzwierciedla to, co w charakterystyczne w danym regionie. W zależności od wielkości pudełka, różna jest ilość poszczególnych składników. Zawsze są to jednak małe porcyjki kilku lub kilkunastu różnych przekąsek – ryb lub mięsa, gotowanych i piklowanych warzyw, ryżu, tofu, wodorostów. Cena zestawu to zazwyczaj od 1000 jenów wzwyż.

Najczęściej opakowania wykonane są z kartonu lub tworzywa sztucznego, bywa, że imitują drewno bambusowe. Są i takie w kształcie pociągu Shinkansen, są również wersji dla dzieci. Do ekibenów dołączone są oczywiście pałeczki – nie musicie więc martwić się o to, jak zjeść kawałek grillowanej ryby czy ryż. To znakomita opcja na zbilansowany – i ciekawie wyglądający – posiłek, jeśli wybieracie się w podróż superekspresem. Ważna uwaga: nie jemy bento w pociągach regionalnych. A już na pewno nie jemy w metrze czy autobusie 😊

AUTOMATY Z NAPOJAMI

Jidōhanbaiki to nieodłączny element japońskiego krajobrazu. Jeśli zrobisz 100 kroków i nie natrafisz na ten automat z napojami to znaczy, że jesteś w lesie lub wcale nie jesteś w Japonii. Jedno jidōhanbaiki przypada średnio na 30 osób, a w całej Japonii jest ich około 4 milionów. Oczywiste są standardowe napoje takie jak kawa czy herbata. I to w wersji na ciepło i na zimno. Dostępne są też napoje gazowane, energetyki i izotoniki. Ale i mniej dla nas oczywiste:  krem z kukurydzy (corn potage) czy zupa z fasoli adzuki (oshiruko). Japońskie dworce też są ich pełne. Na każdym peronie dostępnych jest kilka automatów, zawsze można mieć więc pod ręką ulubiony napój – lodowato zimny lub przyjemnie ciepły.

Czy jest jeszcze coś, co japońskie dworce mają do zaoferowania w kwestii kulinarnej? Na pewno o czymś zapomniałam! Jeśli tylko coś Wam przyjdzie do głowy, to koniecznie prześlijcie w komentarzu!

0 komentarz
5

Zobacz też

Zostaw komentarz