Kurisumasu czyli Boże Narodzenie w Japonii

Mochiko

Kiedy kończy się Halloween, zaczyna się Kurisumasu. Czas na Boże Narodzenie w Japonii! Domy towarowe dekorują wnętrza i wystawy sklepowe choinkami i ozdobami bożonarodzeniowymi, szykując się na największe żniwa w ciągu całego roku. Z głośników płyną świąteczne piosenki, a ulice wyglądają jakby każda z nich brała udział w konkursie na najbogatszą iluminację. Zaczyna się prawdziwe szaleństwo. I to pomimo tego, że Japończycy nie obchodzą Bożego Narodzenia. A przynajmniej nie w taki sposób, w jakich odbywa się to u nas. Nic dziwnego, w końcu japońskie społeczeństwo to jedynie około 1% chrześcijan.

Historia Bożego Narodzenia w Japonii nie sięga daleko, bo do przełomu XIX i XX wieku.  Początkowo dla przebywających w Japonii cudzoziemców zaczęto dekorować choinki, największe zainteresowanie wzbudziła ta przygotowana przez firmę Meijiya w Ginzie w Tokio. Z każdym rokiem pojawiało się coraz więcej miejsc i sklepów udekorowanych na sposób zachodni. A obecnie będąc w Japonii w grudniu ma się wrażenie, że to właśnie tutaj wymyślono Boże Narodzenie.

Dla Japończyków Kurisumasu to tylko jeden dzień – 24 grudnia. A na dodatek nie jest to żadne oficjalne święto – tego dnia normalnie pracują, sklepy otwarte są w standardowych godzinach. 25 i 26 grudnia, czyli w dni, które dla nas są właściwym Bożym Narodzeniem, w Japonii już  o Kurisumasu się nie pamięta.

Co zatem jest takiego wyjątkowego w świętach obchodzonych przez Japończyków? Boże Narodzenie w Japonii to czterech mocnych zawodników, można wręcz powiedzieć, że czterej królowie. Otóż to: świąteczne iluminacje, dzień zakochanych, smażony kurczak i śmietanowy tort z truskawkami.

ILUMINACJE

Japońskie ulice wieczorami rozświetlone są nieprawdopodobną ilością iluminacji – tysiące światełek tworzących gwiaździste korytarze, misternie uplecione we wzorzyste ramy i kopuły. W samym Tokio jest kilkadziesiąt miejsc, które w mniej lub bardziej szalony sposób właśnie światłem przypominają o świętach. Do najpopularniejszych z nich wędrują pielgrzymki Japończyków pragnących sfotografować siebie na tle migających światełek. Te najbardziej oblegane w Tokio to między innymi Midtown Tower w Roppongi, Magic Time Illumination w Hibiya czy Omotesando. Jedną z najczęściej odwiedzanych jest Blue Cave w dzielnicy Shibuya. Rocznie ta jedna iluminacja przyciąga ponad 2 miliony odwiedzających! Długa na 800 metrów aleja pomiędzy parkiem Yoyogi a Shibuyą rozświetlona jest sześciuset tysiącami ledowych żarówek rozwieszonych na drzewach. Jednolity niebieski kolor sprawia niesamowite wrażenie.

Niejednokrotnie iluminacje przybierają postać parków rozrywki. Takim przykładem jest Tokyo Mega Illumi na terenie torów wyścigów konnych Oi Racecourse. Bilet kosztuje 800 jenów, jeśli kupuje się z wyprzedzeniem i 1000 jenów w przypadku zakupu tego samego dnia. Można zobaczyć kilkanaście różnych instalacji, większość z nich jest naprawdę spektakularna.

Oczywiście oprócz zewnętrznych iluminacji są też sklepowe dekoracje, figurki, Mikołaje, bałwany, choinki, sanki, dzwonki… W grudniu Tokio wygląda jak główne centrum zarządzania Bożym Narodzeniem we wszechświecie.

DZIEŃ DLA ZAKOCHANYCH

Kurisumasu szczególne znaczenie ma dla młodszych Japończyków. Obchodzą ten dzień tak, jak Walentynki – bo to po prostu Dzień Zakochanych. Dają sobie prezenty, kwiaty, idą do dobrej restauracji, w której stolik rezerwują ze sporym wyprzedzeniem, spacerują, oglądają iluminacje. Tego wieczoru pada wiele deklaracji spędzenia wspólnej przyszłości i wiele par się zaręcza. Natomiast rodziny najczęściej spędzają ten czas w domu, delektując się smażonym kurczakiem. Nierzadko organizuje się także spotkania i imprezy ze znajomymi czy kolegami z pracy.

SMAŻONY KURCZAK

Tak, to właśnie smażony kurczak jest kwintesencją Bożego Narodzenia w Japonii. Szczególnie popularny (chociaż nie jedyny) jest ten z KFC – jedzony na miejscu lub zamawiany do domu. Historia niewiarygodnej popularności smażonego kurczaka kentakki jest przykładem na to, jak tworzy się tradycję.

Na początku lat siedemdziesiątych Takeshi Okawara, manager pierwszej restauracji KFC w Japonii, podsłuchał rozmowę cudzoziemców tęskniących za bożonarodzeniowym indykiem. Pomyślał, że kubełek smażonego kurczaka może być niezłym substytutem, więc zaczął go reklamować jako najlepszy sposób na celebrowanie świąt. I okazało się to takim sukcesem, że w 1974 roku rozpoczęto ogólnokrajową kampanię promocyjną Kurisumasu ni wa Kentakkii (Kentucky na Boże Narodzenie), a sam Okawara w latach 1984 – 2002 był CEO KFC Japan.

W żadnym innym kraju, nigdy wcześniej, ani nigdy później kampania świąteczna nie była takim sukcesem. W przypadku Japonii bowiem reklama zmieniła zwyczaje kilku pokoleń i wielu milionów Japończyków.

Obecnie smażonego kurczaka w ofercie świątecznej ma wiele sieci fast foodów, a nawet supermarketów – zatem nie musi to być danie kupione wyłącznie w KFC. Celem jest kurczak, a nie miejsce jego zakupu. W większości przypadków specjalne świąteczne zestawy Japończycy zamawiają z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. W tym roku w świątecznym zestawie KFC  w cenie 4480 jenów (około 145 zł) jest 8 kawałków kurczaka, ryżowa zapiekanka z kurczakiem oraz sernik. Dostępne są także mniejsze zestawy oraz zestawy superpremium z całym kurczakiem. Trzy lata temu prawie identyczny zestaw (nieco inna zapiekanka i tiramisu) kosztował równo 4000 jenów. Jak widać Kurisumasu drożeje z roku na rok również w Japonii.

TORT ŚWIĄTECZNY

Shooto keeki (short cake) lub kurisumasu keeki to bogato udekorowany tort biszkoptowy z bitą śmietaną i truskawkami, który przed świętami można kupić w każdej cukierni czy piekarni. Można je też oczywiście zamówić, żeby mieć pewność, że wielkość i rodzaj zdobienia będzie odpowiedni.

Skąd popularność tego ciasta? Przecież na pierwszy rzut oka nie jest to produkt, który w jakikolwiek sposób kojarzy się nam z Japonią! Ciasto biszkoptowe Castella (kasutera) zostało w Japonii spopularyzowane dzięki wpływom portugalskim w XVI w. Od tamtego czasu ulepszone i doprowadzone wręcz do perfekcji jest jednym z bardziej popularnych ciast. I to właśnie ten biszkopt stanowi podstawę kurisumasu keeki.

W 1910 roku w cukierni Fujiya w Jokohamie wprowadzono do sprzedaży prosty angielski tort owocowy, który nazwano pierwszym japońskim tortem bożonarodzeniowym. Właściciel cukierni podróżował do Stanów Zjednoczonych, zbierał pomysły i inspiracje. A następnie otworzył  cukiernię w Tokio, w drogiej i eleganckiej dzielnicy Ginza. Tam sprzedawał coraz piękniejsze i bardziej dopracowane ciasta. Jednak ich cena była zaporowa, szczególnie w czasie powojennego kryzysu. Jednak w latach ’60 w Japonii rozpoczął się wzrost gospodarczy. Firma Fujiya wdrożyła kampanię reklamową, w której promowała świąteczne ciasto z bitą śmietaną i świeżymi truskawkami. I to był idealny moment, ponieważ coraz więcej osób mogło – i chciało – pozwolić sobie na ten luksusowy produkt zarezerwowany na wyjątkową okazję.  

Dzisiaj kurisumasu keeki to także wiele innych rodzajów – czekoladowe, karmelowe, pistacjowe. Ale to właśnie ten z bitą śmietaną i truskawkami jest nadal najpopularniejszy.

I JESZCZE ŻENUJĄCA HISTORIA Z LAMUSA

Na koniec ciekawostka, którą na szczęście już odesłano do lamusa, bo jest mocno żenująca. W latach osiemdziesiątych terminem kurisumasu keeki określano niezamężne kobiety po 25. roku życia. Według tej paskudnej teorii, tak jak świąteczny tort 25 grudnia jest już „niechodliwym towarem”, tak i niezamężna kobieta w wieku 25 lat nie jest atrakcyjną „starą panną”. Na szczęście czasy się zmieniły i już nikt (lub prawie nikt) nie określa kobiet w ten sposób.

NOWY ROK

Boże Narodzenie w Japonii ma wymiar bardzo – właściwie jedynie – komercyjny. Buddyzm i szintoizm to dominujące religie, a w nich to święto oczywiście nie jest obchodzone. Natomiast tym, czym dla nas jest Boże Narodzenie dla Japończyków jest Nowy Rok. Święto z wyjątkowymi posiłkami, spotkaniami z rodziną i wizytami w świątyniach. O tym, co Japończycy jedzą i jak obchodzą Nowy Rok przeczytacie w tym artykule.

0 komentarz
4

Zobacz też

Zostaw komentarz