Café Manggha – Japonia w Krakowie

Mochiko

Miejsca z kuchnią japońską

Cyklu “Miejsca” nie mogę zacząć od niczego innego. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha jest miejscem bliskim mojemu sercu. I mam to ogromne szczęście, że mieszkając w Krakowie mogłam odwiedzać (i odwiedzałam) Mangghę regularnie. Teraz, kiedy mieszkam daleko od Krakowa – i niestety również daleko od Japonii – bywam tam rzadziej. Ale nadal jest to moja mała Japonia. A w tych czasach ważna tym bardziej, że musiałam moją kolejną gastrowyprawę przełożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Zatem skoro do Japonii jechać nie mogę, to poszukam jej gdzie indziej. Smaków autentycznych, najbliższych tym, które znam stamtąd, które sama próbuję odtwarzać i które nie są łatwe do znalezienia. Sushi barów i restauracji z ramenem jest mnóstwo. Niektóre lepsze, niektóre fatalne. Ale mnie nie interesują restauracje, których celem jest wybór sushi w tysiącu wersji. Wyruszam na poszukiwanie restauracji przygotowujących autentyczne dania. Miejsc prowadzonych przez Japończyków lub przez osoby, które naprawdę umieją w kuchnię japońską. Miejsc, w których czuć ducha Japonii. Zapraszam na pierwszą część cyklu Miejsca.

Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha

Manggha jest strawą dla ducha. To absolutnie zapierająca dech w piersiach architektura – obiekt nowoczesny, ale w widoczny sposób nawiązujący do tradycyjnej sztuki japońskiej. Budynek zaprojektowany przez wybitnego japońskiego architekta Aratę Isozakiego we współpracy z z Krzysztofem Ingardenem, Jackiem Ewy i biurem JET Atelier. Obiekt jest zlokalizowany na wprost Wzgórza Wawelskiego, z szeroką panoramą i może się pochwalić jednym z najpiękniejszych widoków w Krakowie. Ma wspaniały taras, na którym ustawione są stoliki kawiarni – można jeść i podziwiać widok na Wisłę i Wawel. Wokół budynku nie brakuje małego gaju bambusowego i japońskich wiśni.

Manggha jest nie tylko muzeum, to centrum żywej kultury, promujące Japonię na wielu płaszczyznach: sztuki, edukacji, nauki i technologii. Miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia. Bilet normalny kosztuje 30 zł, ulgowy 20 zł, a we wtorki wstęp wolny.

Dla tych, którzy chcą zabrać trochę Japonii do domu jest sklep wyposażony w japońskie gry, książki, pocztówki, katalogi towarzyszące wystawom muzealnym i przeróżne gadżety tematycznie związane z Japonią.

Japońskie śniadanie

Dla mnie część edukacyjna jest równie ważna jak część gastronomiczna. Szczególnie, że Café Manggha , która mieści się na terenie muzeum ma w swojej ofercie śniadania japońskie, których tak mi brak. Nie jest to dokładne odtworzenie moich śniadaniowych snów, ale na polskie warunki można uznać, że dają radę. Nadal tęsknię za śniadaniami z grillowaną rybą i mnóstwem przeróżnych kiszonek.

Zestawy ze śniadaniami japońskimi są w dwóch wersjach: z łososiem (miso z wakame i tofu, ryż japoński, marynowany łosoś, omlet tamagoyaki, pikle z ogórka – 19 zł) i wegańskie z tofu (miso z shiitake i tofu, ryż, marynowane tofu, sałatka z glonów wakame, piklowana rzodkiewka – 17 zł). Są też śniadania niejapońskie: na słodko (placuszki z sera ricotta podane z miodem, jogurtem naturalnym i świeżymi truskawkami – 17 zł) oraz z jajkiem (jajko sadzone na grzance z chleba pszenno-żytniego z bekonem, masłem, świeżymi warzywami, pestkami dyni i oliwą – 18 zł).

I łosoś i tofu mocno marynowane – smaczne i ładnie podane. Znakomite piklowane rzodkiewki były chyba największym pozytywnym zaskoczeniem. Natomiast trochę rozczarował mnie ryż – bardzo przeciętny i odbiegający od tego, co na śniadanie (i nie tylko) podaje się w Japonii. W kuchni japońskiej to podstawa, słowo “gohan“przecież w japońskim oznacza zarówno posiłek, jak i gotowany ryż. Ale powiem szczerze – do tej pory tylko w jednym miejscu jadłam ryż dokładnie taki sam, jak w Japonii. O tym miejscu będzie w kolejnym artykule 🙂

Smutki wynikające ze ryżu zalałam fenomenalną Choya Spritz (Choya, tonik, limonka, hibiskus). Ale to kolejne miejsce, w którym umeshu znajduje się w sekcji “wina”, ech… 🙂

Niemniej jednak jest to przyzwoite miejsce na japońskie śniadanie w Krakowie, a średni ryż jestem w stanie wybaczyć.

Japoński lunch

Coś jednak w środku nie dawało mi spokoju, nie chciałam zostawić tego lekkiego ryżowego rozczarowania, nie w takim miejscu. Wychodzę z założenia, że każdemu może się trafić gorszy dzień, a na dodatek ryż to bardzo chimeryczny składnik. Na drugi dzień wybrałam się zatem na lunch i ogromnie się z tego cieszę, bo tym razem ryż w chirashi zushi (24 zł) był taki, jak być powinien. Do tego jako shari, czyli ryż do sushi, odpowiednio zakwaszony. Używają średnioziarnistego Seijou, który dobrze się klei. Co za ulga, że jednak wiedzą co w ryżu piszczy.

Do tego strączki edamame z grubą solą (12 zł) i duuuża miska miso-shiru z tofu i wakame (10 zł). A na deser mix ciasteczek (9 zł): matcha z białą czekoladą, sezam z miso, czarny sezam. Wersja z matchą podbiła moje serce, no ale matchę to ja mogę do wszystkiego…. Tym razem odpuściłam umeshu na rzecz herbaty sencha z prefektury Oita. Świeża, trawiasta i znakomicie zaparzona.

Karta jest dość krótka , ale wystarczająca, to przecież kawiarnia, a nie pełnoformatowa restauracja. Zresztą nigdy nie ufam miejscom z długimi kartami. Dobór dań jest…bezpieczny, czyli żadnych szczególnych japońskich szaleństw. A i dla tych, co za japońską kuchnią nie przepadają (serio…są tacy?) znajdzie się parę pozycji. Mają ciekawy wybór herbat i standardowych japońskich piw (Sapporo, Kirin Ichiban i Iki Yuzu). Obsługa zaangażowana i komunikatywna, a ja sobie lubię porozmawiać z kelnerami, ich postawa wiele mówi o miejscu. Dania i część napojów można wziąć na wynos, co jest świetną opcją na piknik.

Podsumowując – miejsce absolutnie warte odwiedzenia, za pierwszym razem koniecznie w komplecie, czyli i muzeum i kawiarnia. Nie tylko dla japanofilów, bo to po prostu niezwykle urocza miejscówka z przepięknym widokiem. Natomiast ci, którzy szukają autentycznych japońskich dań mogą czuć pewien niedosyt, bo Café Manggha nie zaspokaja tego głodu.

0 komentarz
7

Zobacz też

Zostaw komentarz