Ramen Girl

Mochiko

Historia, którą już kiedyś grano, nawet wielokrotnie. Krnąbrna, ale uparta uczennica rozpoczyna szkolenie u starego sensei. Nauka jest długa, wyboista, pełna rozczarowań i łez. Na końcu jednak uczennica dorównuje mistrzowi, happy end, kurtyna. Tak było w „Karate Kid”, tak jest i w „The Ramen Girl”. W tym filmie prawie wszystko jest kiepskie i banalne, poczynając od beznadziejnego polskiego tytułu, przez jeszcze bardziej groteskowy plakat, aż do irytującej głównej bohaterki, oklepanej historii i mnóstwa absurdalnych szczegółów. Uwaga, są spojlery.

Łzy, rozpacz i miska ramenu

Abby, młoda Amerykanka (w tej roli nieżyjąca już Britanny Murphy), przyjeżdża do swojego chłopaka Ethana mieszkającego w Tokio. Po jednej upojnej nocy chłopak pakuje swoje rzeczy i wyjeżdża do Osaki, zostawiając Abby nieutuloną w żalu. [Przepraszam, ale kto jest odpowiedzialny za dalsze opłacanie mieszkania? Przecież wiadomo, że zwyczajny gaijin nie może sobie tak po prostu mieszkać w Japonii. Szczególnie, jeśli jest freelancerem tak, jak Ethan. No, ale lećmy dalej.]

Zrozpaczona Abby płacze, zastanawia się nad sensem swojego życia, pali papierosy i niedopałki wrzuca do butelki po piwie, którą stawia na barierce balkonu. [Cudem nikt nie zostaje zraniony odłamkami roztrzaskanej butelki – to już moja interpretacja całkiem prawdopodobnego wydarzenia. Jednak ta scena nigdy nie zostaje nakręcona. A powinna!]

Smutna, przemoczona dziewczyna trafia do znajdującego się po sąsiedzku baru z ramenem. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gorące danie koi jej skołatane nerwy i dziewczyna postanawia rozpocząć pobieranie ramenowych nauk u właściciela baru. Maezumi, jak przystało na prawdziwego sensei, szkolenie zaczyna od podstaw czyli lekcji czystości – garów, misek i toalety. [W pierwszy dzień w pracy Abby pojawia się w kusej sukience na ramionach i wysokich obcasach – to przecież tradycyjny strój w japońskich ramenya, prawda?]
Są łzy, jest bunt, ale w końcu przychodzi akceptacja, że tak właśnie ma wyglądać terminowanie w barze z ramenem. Kiedy w końcu Maezumi pozwala jej przygotować swoją wersję dania, okazuje się, że cały czas jej ramenowi brakuje duszy. W życiu Abby pojawia się także Toshi (gra go Soji Arai aka Park So Hee, którego nie tak dawno oglądałam w znakomitym serialu Pachinko), niestety tylko na krótko, gdyż zostaje wysłany przez swojego pracodawcę do Szanghaju.

Happy end

Historia Abby kończy się oczywiście optymistycznie. Nasza bohaterka tworzy znakomity ramen z duszą, a sensei po namaszczeniu ją na swojego następcę wyjeżdża do Paryża do syna. Abby wraca do Nowego Jorku, gdzie otwiera swój własny bar z ramenem. Na koniec pojawia się Toshi, który poszedł za jej radą, porzucił stałą pracę i poświęcił się muzyce. Całują się, wszystko wskazuje na to, że będą żyli długo i szczęśliwie.

Miłość o smaku orientu

Ramen Girl to mocno przesłodzona, zamerykanizowana bajeczka o tym, jak ciężką pracą można zrealizować swoje marzenia. Mnóstwo w tym filmie jest absurdalnych momentów (niemówiąca po japońsku Abby pracuje jako redaktor w japońskiej firmie prawniczej…). Nie wiem, jak ten film odbierany był w Japonii. Wiem jednak, że na plakat filmowy przeznaczony na rynek japoński znacznie się różnił od tych przeznaczonych na rynek amerykański czy europejski.

Polski dystrybutor postanowił pójść dalej w odmęty absurdu i film zatytułował… „Miłość o smaku orientu”. Ten tytuł tworzy szczególną mieszankę razem z plakatem, na którym Britanny Murphy, wyglądająca jak Barbie i usadzona w przedziwnej pozie wystrojona jest w coś, co ma przywodzić na myśl kimono. To jest tak złe i stereotypowe, że aż czuję ciarki żenady. Jednak nic nie przebije plakatu i tytułu na rosyjski rynek. Tam film dostępny jest pod tytułem „Суши girl” („Sushi girl”), z Brittany Murphy wystającą z miski ramenu.

Ciekawostka: w filmie, jako Wielki Mistrz ramenu, pojawia się Tsutomu Yamazaki. W filmie Tampopo grał Goro.

Czy warto obejrzeć?

W tym filmie nie poczujecie chemii między bohaterami. Nie dowiecie się, jak przygotować dobry ramen. Bo przecież chyba nie przyprawiając go łzami, jak bohaterka. Nie obejrzycie szczególnie pięknych ujęć Japonii. Zobaczycie za to uroczą, słodką i infantylną Britanny Murphy. Czy zatem warto „The Ramen Girl” obejrzeć? Oczywiście. Moim zdaniem głównie po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Data premiery: 2008

Reżyseria: Robert Allan Ackerman

Obsada: Brittany Murphy, Toshiyuki Nishida, Soji Arai, Tsutomu Yamazaki

0 komentarz
2

Zobacz też

Zostaw komentarz